Przepis na Hiszpańskie pieczone papryczki Padrón z solą morską
Papryczki Padrón to małe, zielone papryczki z Galicji, serwowane w barach tapas jako gorąca przekąska z grubą solą. Większość jest łagodna, ale co któraś bywa zaskakująco ostra, tworząc słynną „loterię ostrości”. Wersja pieczona w bardzo gorącym piekarniku daje pomarszczoną, lekko dymną skórkę przy minimalnej ilości tłuszczu i bez stania przy patelni.
Padróny pochodzą z regionu Padrón w Galicji i są klasycznym tapas serwowanym w barach przy piwie lub winie. Mówi się o nich „unos pican y otros no” – jedne są ostre, inne nie, co dodaje jedzeniu element zabawy.
Te pieczone papryczki Padrón przenoszą prosto do galicyjskich barów, gdzie miska gorących, pomarszczonych papryczek ląduje na stoliku obok zimnego piwa. Ich urok tkwi w „loterii ostrości” – większość jest łagodna, ale co jakiś czas trafia się naprawdę pikantny kąsek, który rozkręca rozmowę przy stole. Wersja z piekarnika daje ten sam dymny, lekko przypalony smak, ale bez ciężkości po smażeniu w głębokim tłuszczu.
Dlaczego ta wersja działa
- Bardzo wysoka temperatura piekarnika szybko pomarszcza skórkę, naśladując efekt smażenia w głębokim tłuszczu.
- Pieczenie zamiast smażenia ogranicza ilość oliwy, ale zachowuje lekko dymny, przypieczony charakter papryczek.
- Gruboziarnista sól dodana na gorąco przykleja się do skórek i wyostrza smak bez potrzeby dodatkowych przypraw.
Wskazówki kucharza
Zawsze rozgrzewam piekarnik dłużej, niż podaje przepis, bo papryczki lubią naprawdę „rozpalone” wnętrze – inaczej tylko się duszą. Jeśli po 5–6 minutach nie widzisz ciemnych plamek i wyraźnych zmarszczek, włącz funkcję grill na ostatnie minuty, trzymając papryczki na górnej półce. Uważaj jednak, żeby ich nie przesuszyć – gdy ogonki zaczynają mocno ciemnieć, to znak, że czas je wyjmować.
Jak podawać
Podawaj je od razu w dużej misce na środek stołu, z miseczką na ogonki i serwetkami – jedzenie rękami jest tu jak najbardziej wskazane. Świetnie pasują do lekkiego lagera, wytrawnego verdejo lub albariño, ale też do bezalkoholowego piwa. Na wieczór z tapas zestaw je z oliwkami, chlebem z oliwą i prostą tortillą ziemniaczaną.
Na co uważać
- Jeśli papryczki nie będą dobrze osuszone, puszczą sok i zamiast się przypiec, zmiękną i pozostaną blade.
- Zbyt niska temperatura piekarnika sprawi, że skórka tylko zwiędnie, zamiast się pomarszczyć i lekko przypalić.
- Nie piecz ich zbyt długo – gdy ogonki mocno czernieją, a skórka wysycha, papryczki stają się łykowate i gorzkawe.
Składniki
- papryczki Padrón - 200 g
- oliwa - 2 łyżki
- sól
Przygotowanie
- Piekarnik rozgrzej do 230°C (góra-dół) lub ustaw mocny grill i daj mu się dobrze nagrzać, co najmniej 10 minut. Blachę wyłóż papierem do pieczenia, żeby papryczki nie przywierały i łatwo się obracały.
- Papryczki Padrón umyj w zimnej wodzie, a następnie bardzo dokładnie osusz ręcznikiem papierowym. Skórka powinna być matowa, bez kropelek wody – mokre papryczki zamiast się przypiec, ugotują się i pozostaną blade.
- Przełóż papryczki do miski, polej oliwą i wymieszaj rękami, aż każda będzie cienko, równomiernie pokryta tłuszczem. Na dnie miski nie powinno zostać wyraźnych kałuż oliwy, tylko lekki film.
- Rozłóż papryczki na blasze w jednej warstwie, tak aby na siebie nie nachodziły. Jeśli się stykają, odsuń je, bo w tych miejscach skórka nie pomarszczy się tak dobrze i będzie bardziej miękka.
- Wstaw blachę do bardzo gorącego piekarnika i piecz 8–10 minut. W połowie pieczenia potrząśnij blachą lub obróć papryczki szczypcami, aż miejscami mocno ściemnieją, pojawią się czarne plamki i wyraźne zmarszczki.
- Wyjmij papryczki z piekarnika, gdy wyglądają na lekko zapadnięte i pomarszczone, a ogonki zaczynają delikatnie ciemnieć, ale nie są całkiem czarne. Od razu, gdy są jeszcze bardzo gorące i lekko syczą, posyp je obficie gruboziarnistą solą morską i podawaj, chwytając za ogonki.
Przechowywanie
Papryczki są najlepsze prosto z piekarnika, gdy skórka jest pomarszczona i lekko chrupiąca. Resztki przechowuj w lodówce do następnego dnia – po schłodzeniu będą bardziej miękkie i mniej dymne, dobre na zimno lub krótko podgrzane na suchej patelni.
Kiedy tylko zobaczę Padróny na targu, lądują w koszyku „na wieczór filmowy” – blacha znika szybciej niż miska chipsów.